Kilka ciepłych dni w środku zimy może częściowo osłabić odporność pąków na mróz, ale nie zawsze wystarczy, by faktycznie rozpoczęły rozwój. Dużo zależy od tego, czy drzewa zakończyły już głęboki spoczynek, ile chłodu zgromadziły wcześniej i jak długo utrzymuje się ocieplenie. Jeżeli po ciepłym epizodzie szybko wraca silny mróz, największym zagrożeniem nie jest samo „obudzenie” pąków, lecz utrata części zahartowania i wzrost ich podatności na uszkodzenia.
Czy kilka ciepłych dni zimą naprawdę może przerwać spoczynek pąków?
Kilka ciepłych dni w środku zimy zwykle nie wystarcza, aby całkowicie przerwać głęboki spoczynek pąków jabłoni, jeśli drzewo nie zgromadziło jeszcze odpowiedniej dawki chłodu. W tej fazie pąki są hamowane nie tylko przez niską temperaturę otoczenia, ale także przez mechanizmy fizjologiczne działające wewnątrz ich tkanek. Dlatego styczniowe ocieplenie do kilku lub nawet kilkunastu stopni powyżej zera nie musi od razu uruchamiać wzrostu.
Znaczenie ma przede wszystkim to, w jakim momencie zimy pojawia się ocieplenie. Na początku okresu spoczynku pąki reagują na ciepło słabo, natomiast po wielu tygodniach chłodu ich sytuacja się zmienia. Gdy wymagania chłodu zostaną w dużej mierze zaspokojone, kolejne ciepłe dni mogą już realnie przyspieszać procesy prowadzące do rozpoczęcia wegetacji. Wtedy temperatura zaczyna działać jak sygnał pozwalający pąkom przejść do następnych faz rozwoju.
Nie oznacza to, że spoczynek działa jak przełącznik „włączony–wyłączony”. Wyjście jabłoni ze spoczynku jest procesem stopniowym, a reakcja pąków na temperaturę zmienia się z tygodnia na tydzień. Dlatego ta sama trzydniowa fala ciepła w grudniu i pod koniec lutego może przynieść zupełnie inny efekt. W pierwszym przypadku pąki mogą pozostać praktycznie nieruchome, w drugim zaczną wyraźnie zwiększać aktywność metaboliczną i zbliżać się do pękania.
Warto też rozróżnić temperaturę powietrza od temperatury samych tkanek. Pąki na nasłonecznionej stronie korony mogą w pogodny zimowy dzień ogrzewać się silniej niż wskazuje termometr ustawiony w cieniu. Jeśli takie ocieplenia powtarzają się po zaspokojeniu wymagań chłodu, pąki jabłoni mogą stopniowo tracić głębokie zahartowanie, nawet jeśli z zewnątrz nadal wyglądają na całkowicie zamknięte.
Po zakończeniu głębokiego spoczynku pąki szybciej reagują na każde kolejne ocieplenie
Po przejściu odpowiednio długiego okresu chłodu jabłoń wchodzi w fazę, w której głównym ograniczeniem rozwoju staje się temperatura otoczenia. Pąki są wtedy nadal zamknięte, ale ich gotowość do wzrostu jest znacznie większa niż na początku zimy. Każdy kolejny cieplejszy okres dostarcza części energii potrzebnej do dalszego rozwoju.
W sadownictwie mówi się wtedy o akumulacji ciepła. Nie chodzi o jedną konkretną temperaturę, lecz o sumujące się działanie kolejnych cieplejszych godzin i dni. Gdy zostanie osiągnięty odpowiedni poziom, pąki zaczynają nabrzmiewać, rozluźniają się łuski pąkowe, a później pojawiają się pierwsze zielone fragmenty tkanek.
Właśnie na tym etapie możesz dojść do fazy nazywanej przez sadowników „mysim uchem”. Jest to charakterystyczny moment rozwoju pąków jabłoni, w którym spod rozchylających się łusek zaczynają być widoczne niewielkie, zielone końcówki młodych liści. Ich kształt kojarzy się z uszami myszy, stąd potoczna nazwa. Faza mysiego ucha oznacza, że pąk nie jest już tylko „gotowy” do wzrostu, ale faktycznie rozpoczął rozwój wegetacyjny.
To dobry punkt odniesienia przy obserwacji drzew, ponieważ mysie ucho jest znacznie bardziej zaawansowanym stadium niż samo nabrzmiewanie pąków. Jeśli po zimowym ociepleniu pąki jedynie lekko zwiększają objętość, drzewo nadal znajduje się na wcześniejszym etapie. Gdy widoczne są już zielone końcówki liści, zahartowanie tkanek jest niższe, a ich odporność na powrót silnego mrozu spada.
W domu ten proces możesz obserwować na ściętej gałązce. Pęd pobrany po zakończeniu głębokiego spoczynku i ustawiony w temperaturze pokojowej może w ciągu kolejnych dni przejść od nabrzmiewania pąków do stadium zielonego pąka, a następnie fazy mysiego ucha. Im krócej trwa przejście między tymi etapami, tym większa jest fizjologiczna gotowość pąków do rozpoczęcia wiosennej wegetacji.
Dlaczego mróz po zimowym ociepleniu bywa groźniejszy niż wcześniejsze spadki temperatury?
Odporność jabłoni na mróz nie jest stała przez całą zimę. W pełnym spoczynku, po prawidłowym zahartowaniu jesienią, pąki i zdrewniałe pędy mogą znosić znacznie niższe temperatury niż kilka tygodni później. Problem pojawia się wtedy, gdy po spełnieniu wymagań chłodu przychodzi dłuższy okres ciepłej pogody. Pąki zaczynają się dehartować, czyli stopniowo tracą część mechanizmów chroniących je przed niską temperaturą.
Proces ten może rozpocząć się jeszcze zanim zobaczysz wyraźne oznaki wzrostu. Z zewnątrz pąk nadal wygląda na zamknięty, ale wewnątrz zachodzą już zmiany w gospodarce wodnej, błonach komórkowych i metabolizmie. Im dłuższe i cieplejsze jest ocieplenie, tym bardziej pąk zbliża się do rozpoczęcia aktywnego wzrostu i tym mniejszy margines bezpieczeństwa pozostaje przy kolejnym spadku temperatury.
Gdy jabłoń osiąga fazę nabrzmiewania pąków, zielonego pąka lub mysiego ucha, jej młode tkanki zawierają więcej aktywnej wody i są znacznie bardziej podatne na przemarzanie niż w czasie głębokiego spoczynku. Tworzące się kryształy lodu mogą prowadzić do odwodnienia komórek i uszkodzenia ich struktur. Dlatego temperatura, która w styczniu nie pozostawiłaby widocznych szkód, w marcu lub kwietniu może uszkodzić rozwijające się liście i pąki kwiatowe.
Faza mysiego ucha jest przy tym dobrym sygnałem ostrzegawczym. Jeśli na jabłoni widzisz już pierwsze zielone końcówki liści, oznacza to, że drzewo rozpoczęło rzeczywisty rozwój i nie ma już odporności charakterystycznej dla głębokiej zimy. Późniejsze fazy, gdy rozwijają się rozety liściowe i widoczne stają się pąki kwiatowe, są jeszcze bardziej wrażliwe na przymrozki.
Groźne bywają zwłaszcza sekwencje pogodowe, w których po kilku lub kilkunastu dniach temperatur wyraźnie dodatnich następuje nagły powrót mrozu. Szybkie ochłodzenie pozostawia pąkom mało czasu na ponowne zahartowanie, a zdolność do odzyskania odporności jest ograniczona, gdy rozwój posunął się już daleko. Po rozpoczęciu aktywnego wzrostu cofnięcie rośliny do stanu pełnego zimowego zahartowania nie jest możliwe.
Dlatego przy ocenie zagrożenia nie patrz wyłącznie na prognozowaną temperaturę minimalną. Zwróć uwagę również na fazę rozwojową jabłoni, długość wcześniejszego ocieplenia i tempo rozwoju pąków. Mróz po okresie ciepłej pogody może być znacznie bardziej szkodliwy niż silniejszy spadek temperatury w środku zimy, gdy pąki pozostawały jeszcze w głębokim spoczynku.




